Żeby Cię było lepiej słyszeć
Uwielbiam swoje pontoniki i kocyki.
Spędzam na nich mnóstwo czasu w zależności od potrzeb na prawym lub lewym boku. Bardzo lubię być przykrytym po czubek głowy. Problem w tym, że wtedy niewiele słyszę. A co, jak Pańcia zawoła „Masz” i ominie mnie coś smakowitego? Hmm? Byłaby to nieopowetowana strata. Wymyśliłem jednak sposób jak połączyć pełne przykrycie kocem z idealnym nasłuchem radarowym. Wygryzłem w kocu dziurę, tak żeby się ucho zmieściło :). Tak, żeby było Cię lepiej słyszeć Pańciu! Na szczęście Pańcia wykazała dużą dozę spokoju i tym razem obeszło się bez wrzasków o zniszczony koc i trzaskania szmatą w tyłek. No ale komu by serce nie zmiękło patrząc na takiego śpiącego niewinnego, maluniego piesunia?
| « poprzednia | następna » |
|---|