Pańcia pojechała na Trophy do Anglii. Podobno to najważniejsza bulterierowa wystawa na świcie. Nim dotarła na wystawę, to przeżyła kilka przygód. A to prawie spóźniła się na samolot, a to samolot bardzo się opóźnił z powodu mgły. No ale dotarła. Podobno było cudownie. Atmosfera, psy, ludzie. Szaleństwo jednym słowem. Pańcia obiecała zrobić dużo zdjęć, żebym zobaczył jaki poziom prezentują światowe bulterierowe sławy. Nawet przez chwilę się wystraszyłem, że jak się tak napatrzy, to będzie mnie chciała wymienić na nowszy, lepszy model. Na szczęście nie. Gdy wróciła, to jak zawsze wycałowała mnie całego, wyściskała i powiedziała, że na świecie jest mnóstwo bulterierów, ale taki Księciunio Tofik jak ja, jest tylko jeden. I to kocham w niej najbardziej :).
Jednka żeby nie było – oto piękne dziewczę prosto z Anglii – CH Eyona Star At Aricon. Wygrała wszystko co mogła, no ale nie ma się co dziwić.
Obiecuję poprawę
2010-02-01 18:12:20
Tak, tak, wiem, że się nie przemęczam blogowaniem. Obiecuję poprawę i teraz będę się częściej udzialał. Jakoś zima na mnie rozleniwiająco wpłynęła. No ale...
Pańcia ostatnio zapragnęła zdjęć w scenerii zimowej. Nie byłoby to w sumie nic nienormalnego, tylko że temperatura spadała poniżej -20. No ja futro mam, no maaaam, no... mam takie raczej beznadziejne na taką aurę. Próbowałem tłumaczyć, że zimno, że ja to raczej przy kominku. Równie dobrze mogłem jej tłumaczyć, że słońce wschodzi na zachodzie.Ostatecznie stwierdziłem, że pogoda jak pogoda i przejść się warto.
Pańcia zaprosiła na spacer dwie dziewczyny. Dla ścisłości jedną seniorkę, która miała niezbyt dobre zdanie o spacerze i drugą, młodą siksę, która cieszyła się jak głupi do sera i nic jej nie przeszkadzało.
Poszliśmy. Było chyba -700. Słońce świeciło, wiatr wiał, Pańcia z tym swoim aparatem, panny poubierane w kufajki i ja – naczelny MACHO z roznegliżowanym torsem i gołym tyłkiem. No przecież przed laskami wstyd pokazać że mi ogon do grzbietu przymarzł, nie mówiąc o pewnych częściach ciała, których dziewczyny nie mają. Po godzinie seniorka Cola błagała o powrót do domu, a wariatka Fela szalała bez żadnych oznak zmęczenia czy zziębnięcia. Ja dopiero wtedy poczułem jak jest nieziemsko zimno. W końcu pojechaliśmy do domu. Tajałem cały wieczór. Łapy czerwone, dupsko zamarznięte. I tak sobie myślę, że jak jeszcze raz będę zgrywać macho-dżolero to lepiej żebym wlazł do zamrażarki na 5 minut i przypomniał sobie ten straszny wieczór.
Pańcia i Pańcio w Antyradiu
2009-12-16 11:17:05
Pańcia i Pańcio byli w Antyradiu. Audycja prowadzona przez Przemysława Jah-Jah Frankowskiego „Strefa biało-czerwona”. Opowiadali o mnie, w ogóle bulterierach i paralotniach. No i oczywiście albumie „Polska okiem bulteriera” – zupełna nuda. W sumie mogliby tylko mówić o mnie, bo nie ma bardziej ekscytującego tematu.
Trochę mi żal, że mnie ze sobą nie wzięli, bo mam wiele ciekawych tematów do sprzedania, np. co zrobiłem ze skarpetką Pańcia, o wyższości łóżka nad podłogą i inne ważne sprawy. No trudno, będę się musiał z Dżadżą umówić indywidualnie, bo inaczej lipa.
Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądało studio między nagraniami to zapraszam na filmik.
A tutaj cały wywiad w Antyradiu :)
Oto album, TEN ALBUM
2009-11-27 17:24:20
Przyjachał pachnący i długo oczekiwany. Twarda oprawa, obwoluta, pewnie żebym nie upaćkał okładki. Oglądam. Ooooo, ale piękne zdjęcia. Mmmmm ta cudna. Ulala, ale super! Szukam swoich zdjęć. Jest pierwsze. Nooo, całkiem ładne, drugie i kolejne także. Pańcia powiedziała, że mam całą swoją rozkładówkę i zdjęcie na dwie strony. Z niecierpliwością czekam aż ją zobaczę. I JEST! Ale... Pańcia, CO TO MA BYĆ DO JASNEJ CIASNEJ?!?! To ja się prężyłem, wyginałęm swe ciało, żebyś mi takie COŚ dała do albumu?
Jak ja się teraz chłopakom w mieście z tym albumem pokażę? Pomyślałaś Pańciu o mojej reputacji? Wyglądam jak półgłówek a nie poważny bulterier. No i co mam teraz zrobić? Taki album i takie upokorzenie. Nic Pańcia nie myślisz. Jak wstawiałaś to zdjęcie do albumu to chyba Twój mózg był w tamtej chwili gładziuteńki po horyzont. Małe to dla mnie pocieszenie, ech...
Ale ja ci się odwdzięczę. Obiecuję, że też ci zrobię takie "cudne" fotki. Daj mi tylko trochę czasu, żebym Cię gdzieś przyuważył.
A teraz zrobię małą cenzurę i „przypadkowo” skleją mi się strony z tym zdjęciem i taki album wezmę do chłopaków. Ufff, ma się tę główę na karku :).
Gorączka albumowa
2009-11-09 20:48:16
O rety, rety. Pańcia powiedziała, że jutro przyjedzie album o bulterierach. Tyle czekania i już za chwilę obejrzę się na stronach albumu. Na pewno będę tam miał przepiękne zdjęcia. Specjalnie pozowałem Pańci w sesjach fotograficznych, jako piękny i dumny bulterier. Ustawiałem się tak, żeby wyglądać jak najbardziej atrakcyjnie - wyciągałem szyję, prężyłem pierś i prezentowałem swój szlachetny profil. Ze spokojem czekam na swoją rozkładówkę. Już powiedziałem wszystkim znajomym, że jestem nie tylko na okładce. Ostatecznie, powiedzmy sobie szczerze, okładkę Pańcia nieco spaprała, bo co robi tam Pańcio? No trudno. Pewnie dał łapówkę, żeby się załapać. Tak to jest, że motłoch to się wszędzie wepchnie. A my artyści musimy to wszystko znosić.
Ja w Naszej Klasie
2009-10-28 23:42:22
Jestem bardzo internetowym bulterierem. Staram się uczestniczyć w forach internetowych, odpisuję na maile, a ostatnio zainteresowały mnie strony społecznościowe. Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, że największym takim portalem jest Nasza Klasa. Już dawno namawiałem Pańcię, żeby założyła mi profil, ale ona wiecznie zajęta, wiecznie zagoniona. I powiedziała, że prędzej zje cytrynę niż będę miał tam swoje konto. Ha! Doigrała się. Pobiegłem do Pańcia, wytłumaczyłem w czym rzecz i ten od razu, bez fochów założył mój profil. Mam już wielu znajomych. To świetna zabawa. No i w dodatku wpadła mi w oko pewna śliczna bulterierka. Ale o tym ciii.
A teraz Pańciu, proszę, tu jest cytrynka, nożyk, żeby obrać skórkę i ja popatrzę jak ze smakiem wcinasz. Słowo się rzekło – cytrynka czeka .
Ps. Album „Polska okiem bulteriera” będzie gotowy już 10 listopada. Nie mogę się doczekać aż go zobaczę. Na pewno jestem tam piękny, szlachetny i urodziwy :).
Chodniki Babci
2009-09-17 22:29:04
Wstaję rano, przeciągam się i schodzę do Babci piętro niżej dospać jeszcze kilka godzin. Zazwyczaj witają mnie te same poranne zapachy - kawy, świeżych bułek, masełka. Dziś było inaczej. Rety, co to za smród?!? Bezdomny się do nas wprowadził?! Choć po zastanowieniu zapaszek przywodził na myśl raczej sklep z chińskimi trampkami. Dziadkowie zamierzają handlować chińszczyzną? Zakręciło mi się w głowie. Pod stopami poczułem inną niż zazwyczaj fakturę. Spojrzałem w dół a iIntensywność zapachowa wzrosła. Stałem na chodniku. Nowym. Prosto z hurtowni dywanów. Chińskie trampki przybrały postać długiego i wąskiego chodnika. Uciekłem do kuchni. A tam przykra niespodzianka. Kolejny nowy chodnik. W popłochu pognałem do pokoju... O nie... Tylko nie to... Niewiele dały otwarte okna. Zapach trampek gonił mnie po całym domu. Umknąłem do ogrodu. Zaczekam aż sklep z chińską gumą wyniesie się z chałupy. W ogrodzie sąsiad przerzucał właśnie kompost. Uff, nareszcie coś przyzwoitego dla nosa.
Kocyk
2009-09-10 12:41:49
I już po wakacjach... Fajnie było, ale cóż wszystko co dobre szybko się kończy i trza bloga pisać hi, hi.
Noce robią się coraz chłodniejsze, więc Pańcia wyciągnęła kocyk, żeby mnie przykryć na noc. Cudownie się śpi. Niestety wiercę się i nad ranem budzę rozkryty. Wytrzymuję tak do piątej rano. Brzuszek odkryty, łapki zziębnięte. Chciałbym, żeby mnie Pańcia znowu przykryła, ale pańciostwo śpi twardo. Na szczęście udało mi się opracować metodę, dzięki której osiągam swój cel. Składa się z kilku etapów, każdy kolejny bardziej inwazyjny.
1. Siadam na pontoniku i zaczynam gadać. Najpierw ciche wrrrr, potem ałałaaaałłłaaa. Pańciostwo już stara się nie reagować. Zapewniam, że tego nie da się nie usłyszeć, jeśli śpi się nawet obok w pokoju. A co dopiero, gdy śpimy w jednym. Jeśli to nie skutkuje...
2. Wstaję z wyrka i podchodzę do łóżka. Do legowiska Pańciostwa nie wolno mi wchodzić, więc wyśpiewuję swoje ałłaałaa tuż nad uchem. Jednka jeśli nie ma reakcji, lub Pańcia ma uszy zakryte poduszką to...
3. Dotykam moim zimnym nosem jakąś część ciała. Dla lepszego efektu oblizuję go wcześniej, żeby był jeszcze bardziej mokry i zimny. Zauważyłem, że nogi i ręce szybko się chowają. Najlepsze efekty osiągam dotykając pleców lub brzucha. Wtedy któreś z Pańciostwa zrywa się z głośnym .... MAĆ!, czyli osiągam swój cel. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby to nie zadziałało, więc na razie dalszych perswazji wymyślać nie muszę.
Biegiem rzucam się do pontonika i grzecznie siadam machając ogonem. Pańciostwo wstaje i idzie w moim kierunku bulgocząc coś pod nosem. Właśnie wtedy zastanawiam sie czy idzie mnie przykryć czy dać w ucho. Na szczęście kończy się dokładnym okryciem kocykiem mojego delikatnego ciała. Halo, halo! a przykryć ogonek? No nareszcie ciepło i wygodnie. Przypomnę się jak się znowu rozkopię. Zapewne jutro o tej samej porze. Tego możecie być pewni :).
Nowa szmata Pańcia
2009-07-09 02:13:20
Pańcio zakupił ostatnio nową paralotnię. Oczywiście musiał ją koniecznie wypróbować, więc rodzinnie pojechaliśmy na lotnisko. Jarał się nią strasznie. Podnosił nad głowę, przebiegał parę metrów i kładł ostrożnie na ziemi. Poprawiał każde zagniecenie i układał linki. Swoją drogą, trzeba być nieźle zakręconym, żeby się tak cieszyć z płachty ortalionu i wielu metrów sznurka. Ja mam na to jedno słowo: szajba. Pańcio zdawał się jednak zupełnie nie przejmować moim zdaniem.
Położyłem się w trawie i patrzyłem te wygłupy.Takie momenty trzeba po prostu przeczekać. Ten uśmieszek radości zejdzie Pańciowi po pierwszych nieudanych startach na górce. Pewnie już jutro...
P.s. Czy ja ostatnio nie jestem zbyt złośliwy?
Odchudzanie
2009-06-24 19:25:58
Pańcia oszalała na punkcie albumu. Wiecznie w rozjazdach, wiecznie jej nie ma. A jak jest to siedzi przy komputerze i z wypiekami na twarzy ogląda zdjęcia. Phi, też jest się czym podniecać skoro na tych fotach nie jestem JA.
Pańci nie było prawie dwa tygodnie. O jaki rozpręż w rodzinie, aż miło. Z Pańciem piliśmy browarka, z dziadkami grilowaliśmy, i gotowaliśmy pyszne obiadki. Na spacery nie chciało mi się daleko chodzić, więc nikt nie katował mnie dłużej niż to było konieczne. Rajska wyspa na oceanie musztry, diet i notorycznych zakazów. Niestety sielanka szybko się skończyła... Pańcia wróciła i jak mnie zobaczyła, to dostała zawału. No co, 5 kg nadwagi to przecież nie tak znowu dużo. Jak powiedziała, jakie restrykcje wobec mnie wprowadza, to też był zawał. Tym razem mój. Karma light o smaku sproszkowanego styropianu. Porcje tak małe, że zdechłby na nich nawet królik miniaturowy. No i co z tego, że na pudełku było, że to na moją wagę? Na pewno się pomylili. Najgorsze jest jednak to wieczorne bieganie. Pańcia wkłada dres i już wiem, że nie będzie dobrze. Biegamy codziennie. Nieważne, że pada i jest mokro. Jedynym pocieszeniem jest to, że widzę, jak Pańcia też się poci. Co, smakowały Ci czekoladki, chipsy i inne przysmaki?
Nieeee, ja w ogóle nie jestem złośliwy. Tak mi tylko refleksja się nasunęła hi, hi.